„Polak mądry przed szkodą”. Polecam książkę Pawła Skotnickiego, ale…

Jestem świeżo po lekturze książki Pawła Skotnickiego pt. „Polak mądry przed szkodą”. Książki, która jak zapowiada autor pozwala poznać różnice pomiędzy posiadaniem polisy, a byciem ubezpieczonym. Cóż mogę powiedzieć: polecam, ale… 

Jakie są fakty 

Pierwszą rzeczą, którą uderzyła mnie, gdy wziąłem do ręki książkę Pawła Skotnickiego to świadomość, że dotychczas absolutnie nikt nie zajął się tak kompleksowo problematyką zabezpieczenia finansowego. Może to ogromnie dziwić, przyznacie?   Było to dla niego zadanie niezwykle trudne, ale równocześnie bardzo odpowiedzialne. Trudność zadania wynika z dwóch faktów. Z jednej strony wielu z nas jest optymistami i żyje w przekonaniu, że jakoś to będzie. Stąd niestety nasza ucieczka od tematu bezpieczeństwa finansowego, które raczej nie należy do najbardziej „sexy” tematów. Drugi kamyczek do ogródka to często towarzysząca nam przywara „nie znam się, to się wypowiem”. W głowach wielu z nas kotłują się myśli, że jako naród wygrany mamy w sobie tą wrodzoną wiedzę o polityce, piłce nożnej, medycynie i oczywiście o ubezpieczeniach. Cóż, aby lektura była wartościowa musimy przyjąć postawę Sokratesa, któremu przypisuje się słowa „wiem, że nic nie wiem”. I nie ma, ale ja się znam 😉

Skąd zatem to tytułowe „ale”?

I wiecie co jest największym wyzwaniem intelektualnym w książce Pawła? Właśnie to tytułowe „ale”, a może raczej sposób w jaki Paweł się z nim rozprawia. Jeśli wejdę w buty potencjalnego klienta to w wielu miejscach mam chęć uruchomić najbardziej podstawową obiekcję świata „no tak, ale…”. Tylko kwintesencja tej książki polega na tym, że autor dusi to moje pragnienie już w zarodku. Układ argumentów, logika wywodów i kompleksowe spojrzenie powoduje, że nie ma miejsca na ucieczkę. Mogę się nie zgadzać na zasadzie „nie bo nie”, ale samo „tak, ale” absolutnie nie wystarczy. A też na to niezgadzanie się jest mało miejsca bo to nie książka o domowych metodach leczenia, tylko książka o tym co może spotkać absolutnie każdego z nas i jakie są tego skutki w sferze finansowej. Ciężko tutaj o ignorancje i obojętność.

Jest też drugie „ale”. To, w którym mi jako reprezentantowi rynku finansowego pewnie jest się nawet łatwiej odnaleźć. Podświadomie bowiem czuję, że zgadzam się z Paweł, ale mam pokusę, aby rzucić, że przecież ja nie mam takich klientów. Moi klienci nie są tak otwarci na logiczną, analityczną rozmowę. +No cóż chciałoby się tak rozmawiać o polisach tylko chyba poziom wiedzy społecznej nie ten. Bingo! I to jest prezent, który Paweł zrobił dla nas wszystkich czyli osób związanych z ubezpieczeniami czy finansami. Na białych kartkach (i to mega dobrej jakości!) niczym na złotej tacy wyłożył nam jak powinno wyglądać doradztwo finansowe. I tu nie ma miejsca na żadne ale!

Nasze finanse są jak wspinaczka po drabinie.

Ostatnio jako działkowiec amator miałem moment takiej refleksji i analogii. Planowanie finansów bardzo mocno przypomina wspinanie się po drabinie. Najczęściej na początku, kiedy mamy podjąć decyzje o tym, żeby ruszyć w górę ustawiamy drabinę i patrzymy czy jest ona stabilna, nie jest uszkodzona i wahamy się czy dokonać tego pierwszego kroku. Mamy w sobie co prawda pewien poziom akceptacji do ewentualnej niestabilności czy uszkodzeń. Jeśli się trochę kiwa, albo gdzieś jest przegnita to i tak pewnie wejdziemy bo przecież będziemy uważać. Na ziemi stać nie możemy trzeba iść w górę. Droga między kolejnymi szczeblami wydaje się już prostsza. A ewentualny upadek? Pół biedy jeśli to będzie z pierwszego czy drugiego szczebla, ale z samej góry to już nieco inna perspektywa. Jakaż jest nasza irytacja kiedy okazuje się, że upragniony punkt jest na takiej wysokości, że niestety do niego nie dosięgniemy. Albo co gorsza jeśli w wyniku jakieś awarii musimy skrócić drabinę i okazuje się, że jednak brakło.

Czyż nie podobnie jest z naszymi finansami? Zawsze powtarzam, że pierwsza karta kredytowa to jakieś emocje, a drugi kredyt hipoteczny to już kwestia kalkulacji i zdolności kredytowej.  Mało kto będąc na piątym szczeblu drabiny myśli co tam słychać na dole i czy drabina aby na pewno stabilnie stoi. Skoro już tak jesteśmy daleko to idźmy dalej!

Koniecznie daj sobie szansę zrozumieć swoje finanse.

Książka Pawła to wskazówka jak poruszać się po tej finansowej drabinie. Jak zadbać o jej stabilność, jak sprawić, żeby nawet upadek z niej był jak najmniej obciążany konsekwencjami dla nas. To także podpowiedź jak zadbać o odpowiednią wysokość drabiny, aby na żadnym etapie nie brakło nam kilku szczebelków.

Książkę „Polak mądry przed szkodą” polecam i zachęcam do wzięcia sobie do serca słów autora, który wyłożył nam jedną kluczową moim zdaniem prawdę. Ubezpieczenie to Absolutnie Logiczny Element naszego planowania finansowego! Drodzy potencjalni i obecni odbiorcy produktów ubezpieczeniowych zachęcam Was, abyście po lekturze książki Pawła na moment spojrzeli z boku na swoją drabinę i odpowiedzieli na pytanie na ile czujecie się na niej bezpiecznie! Was Agenci natomiast zachęcam do tego, abyście czerpali jak najwięcej wzorców od Pawła, a książkę potraktowali jako lekturę obowiązkową! I to taką do której wraca się z chęcią, a nie tylko czyta streszczenie i zapomina 😉

Strona do zakupu książki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *