Jak zrezygnować z wpłat do PPK? Bo moim zdaniem to się kompletnie nie opłaca!

„Jak wypisać się z PPK” to jedna z najczęściej wyszukiwanych fraz w internecie. W jednej z ankiet przeprowadzonych w ostatnich dniach wielu respondentów na pytanie o największą zaletę PPK wskazało … możliwość rezygnacji. Jak zatem zrezygnować z uczestnictwa w PPK?

Rezygnacja jest bardzo prosta – wystarczy złożyć stosowną deklarację u naszego pracodawcy i od tego miesiąca nie jesteśmy już uczestnikami PPK. Stanowi o tym art. 23 ust. 2-4 ustawy z dnia 4 października 2018 r. o pracowniczych planach kapitałowych. Co ważne rezygnacje można złożyć w dowolnym momencie tzn. zarówno na etapie tworzenia programu w naszej firmie jak i w każdej chwili w przyszłości. Decyzja o rezygnacji nie jest decyzją na zawsze. Po pierwsze dlatego, że w każdej chwili istnieje możliwość ponownego przystąpienia do programu (wystarczy złożyć stosowną deklarację). Po drugie co cztery lata do PPK zostaniemy zapisani ponownie w sposób automatyczny (o czym poinformuje nas pracodawca).

Kształt deklaracji o rezygnacji z dokonywania wpłat do PPK określona została na podstawie Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 12 czerwca 2019 r. w sprawie deklaracji o rezygnacji z dokonywania wpłat do pracowniczych planów kapitałowych.  W deklaracji wpisujemy nasze podstawowe dane i składamy jeden podpis, po wcześniejszym zapoznaniu się z treścią oświadczenia uczestnika PPK.

Czy faktycznie warto rezygnować?

Przed rezygnacją należy sobie jednak zadać jedno pytanie: „czy faktycznie warto rezygnować”? Ostatnie dwa miesiące spędzone na akcjach informacyjnych w różnych podmiotach zatrudniających pokazują mi, że wśród osób rezygnujących pojawiają się dwa najczęściej powtarzające się argumenty. Wiele osób po doświadczeniach związanych z OFE, a raczej retoryce medialnej mówiącej o kradzieży środków, zaborze pieniędzy etc. obawia się czy pieniądze w PPK w pewnym momencie nie zostaną zabrane lub przesunięte z ich kont, a co za tym idzie czy nie utracą oni nad nimi kontroli. Drugi argument to … brak opłacalności, wiele osób bowiem podważa opłacalność inwestycji w PPK. Takie osoby odwołują się do tego, że albo gdzieś już zbierają (czasami są to np. IKE lub IKZE) albo w niektórych przypadkach podnoszą brak zgody na oddalenie bieżącej konsumpcji (przecież dostanę 100 zł wypłaty mniej?).  Są też osoby, które z uwagi na krótki horyzont czasowy inwestycji nie widzą potrzeby pozostania w PPK – np. mając lat 50 wychodzą z założenia, że już wiele nie zbiorą i lepiej żeby młodzi zainteresowali się PPK bo dla nich nie jest jeszcze za późno.

Czas zatem spojrzeć na poszczególne argumenty. Dzisiaj przede wszystkim zwrócę uwagę na brak opłacalności czyli oddalenie konsumpcji albo nie chęć do PPK bo przecież gdzieś już odkładam. Do ryzyka „zabrania” środków oraz osób z krótkim okresem inwestycji do 60.roku życia wrócę w kolejnych wpisach.

Weźmy na tapetę przykładowego pracownika, którego wynagrodzenie brutto wynosi 5000 zł. Decydując się na pozostanie w PPK musi liczyć on się z wpłatą na poziomie 100 zł z własnych środków, równocześnie jednak jego pracodawca dokłada mu 75 zł w formie wpłaty na PPK. Po miesiącu zatem na rachunku PPK naszego przykładowego pracownika pojawi się kwota 175 zł. Jak już wspominałem w poprzednim artykule mamy możliwość wypłaty środków w dowolnym momencie. Oczywiście wiążę się to z utratą części korzyści, których rolą było zachęcić nas do zbierania środków do 60.roku życia, ale to nie znaczy, że tracimy wszystko. Gdyby zatem nasz przykładowy pracownik po miesiącu postanowił dokonać tzw. zwrotu czyli wypłaty przed 60.rokiem życia to odbierze w całości środki pochodzące z jego wpłaty (100 zł), a z wpłaty pracodawcy w gotówce będzie mu wypłacone 70% wpłaty (52 zł), gdyż 30% zostanie zapisane na jego koncie ZUS. Wychodzi na to, że w gotówce po miesiącu otrzyma 152 zł, gdybyśmy nawet odjęli zapłacony wcześniej podatek dochodowy od wpłaty pracodawcy (17% od 75 zł) to i tak na „czysto” wychodzi 139 zł czyli 39 zł więcej niż zainwestowaliśmy.

Skoro na każde 100 zł przypada 39zł zysku to jakby nie patrzeć piękny zwrot z inwestycji.

Jeśli moja podstawa wynagrodzenia wynosi 12 000 zł i jestem już w momencie przekroczenia progu podatkowego to biorąc pod uwagę powyższe obliczenia po miesiącu z wpłaconych 240 zł mam 308 zł (po potrąceniu na ZUS, odjęciu zapłaconego podatku dochodowego) czyli ponad 28% zysku.

Ale przecież mieliśmy zbierać na emeryturę?

Pracownicze plany kapitałowe to program długofalowego oszczędzania, który ma nas zachęcić do zbierania na emeryturę. Jeśli z pieniędzy skorzystamy szybciej to tracimy część benefitów, ale nawet wtedy jesteśmy mocno na plusie względem tego co wpłaciliśmy. Jeśli już gdzieś zbieram kapitał (np. na lokacie, na rachunku bankowym, IKE, a może w IKZE) nic nie stoi na przeszkodzie, żebym korzystając z zwrotu raz w roku przeniósł środki z PPK na moje dotychczasowe miejsce gromadzenia kapitału. Oczywiście zdecydowanie bardziej rekomenduje zbieranie w PPK do 60 roku życia, ale jeśli mamy nie przystępować albo przystąpić i wybierać co roku to zdecydowanie lepiej wybrać ten drugi scenariusz! Ekonomicznie zdecydowanie najbardziej opłacalny jest scenariusz gromadzenia środków do 60.roku życia w PPK, ale jako pracownik mamy tak dużo możliwości, że przy odrobinie własnego zainteresowania zawsze możemy skorzystać z obecności w PPK.

A jak to z tymi funduszami?

W tym przypadku wszystkie analizy opieramy o kwoty nominalne nie biorąc pod uwagę ewentualnych zysków funduszy w PPK. O polityce inwestycyjnej i prognozach wyników funduszy w PPK można stworzyć osobny wpis. Najczęściej jednak przy okazji funduszy pojawia się pytanie czy jest ryzyko, że stracę tak dużo, że PPK okażę się nieopłacalne dla mnie? I znowu spójrzmy na naszego przykładowego pracownika zarabiającego 5000 zł brutto. Po roku taka osoba 2590 zł (wpłaty własne, wpłaty pracodawcy, wpłata powitalna i dopłata roczna). Po ośmiu latach taka osoba ma zgromadzone 18 970 zł, dla zaokrąglenia przyjmijmy 19 000 zł. W funduszach zdefiniowanej daty w najbardziej skrajnej sytuacji mamy maksymalnie 80% akcji. Zatem gdyby młoda osoba zapisana do funduszu zdefiniowanej daty 2060 widząc kryzys gospodarczy nie zrobiła nic i pozostawiła 80% środków w akcjach to co stanie się z jej kapitałem? Jeśli powtórzyłby się kryzys 2008 roku, kiedy akcje notowały po minus 47% to w przypadku wcześniej przywołanej osoby straciłaby ona 7600 zł (przyjąłem spadek akcji na poziomie -50%), a zatem ze zgromadzonych 19 000 zł pozostanie jej 11 400 zł. Patrząc na wpłaty własne pracownika widzimy, iż przez osiem lat zainwestował on 9600 zł, a zatem wciąż jest na plusie. Szanowni państwo tutaj jednak patrzymy na absolutnie skrajny scenariusz, w którym po pierwsze nasze środki ulokowane są w najbardziej agresywny sposób, a po drugie pozostajemy totalnie pasywni na skrajne załamanie gospodarcze. Dodatkowo mówimy o stratach funduszy akcyjnych tożsamych z tymi, które były w momencie jednego z największych kryzysów gospodarczych w najnowszej historii.

„Rezygnować czy nie rezygnować” – oto jest pytanie?

Wydawać by się mogło, że rezygnacja jest czymś bardzo prostym i tak w rzeczywistości jest. Trudność polega jednak na tym, aby przed podpisaniem deklaracji o rezygnacji zastanowić się czy warto rezygnować z dodatkowych środków do naszego domowego budżetu? A mówi się, że „pieniądze dosłownie leżą na ulicy tylko trzeba wiedzieć gdzie leżą i jak się po nie schylić”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *